
Krótko po tym, jak wychowawczyni Antka dowiedziała się, że napisałem książkę, poprosiła mnie, by spotkać się z dziećmi z klasy synka i opowiedzieć trochę więcej o Antoniusie. Przez sytuację pandemiczną wydarzenie nieco się opóźniło. Ale wreszcie w pierwszym dniu marca, zarówno ja, Antek, Pani Dorota (wychowawczyni) jak i większość dzieci z klasy byliśmy zdrowi i wreszcie mogło dojść do długo wyczekiwanego spotkania.
Przygotowanie

Antek chodzi do pierwszej klasy, więc długie anegdoty o inspiracjach wieloma kulturami i mitologiami musiałem sobie odpuścić. Zamiast tego skupiłem się na zebraniu ilustracji, które były dla mnie i dla Antka źródłem pomysłów na nowe wątki podczas opowiadania historii o Antoniusie. Tak powstała krótka prezentacja i konspekt na całe spotkanie. Plan był prosty: pokażemy ilustracje, opowiemy trochę o powstawaniu książki i inspiracjach. Potem przeczytamy wspólnie fragment bajki, a na koniec kolorowanki. Wiadomo- dzieci uwielbiają kolorowanki! 😉
Antek ponownie przebrał się za Antoniusa, rano przećwiczyliśmy, co chcemy powiedzieć i tak przygotowani ruszyliśmy do szkoły.
Prezentacja
Dostaliśmy od pani Doroty sporo czasu- bo aż całą godzinę lekcyjną. Dlategp na spokojnie podczas przerwy podłączyliśmy laptopa, Antek założył torbę Antoniusa, w której miał zakładki z postaciami z książki i czekaliśmy.
Dzieciaki z krzykiem wpadły do klasy i mogliśmy zacząć. Na starcie zaznaczyłem, że będziemy mieć krótki quiz i poprosiłem, by dzieci uważnie słuchały.
Dla zrobienia klimatu zasłoniliśmy okna, włączyliśmy prezentację i zacząłem opowiadać.
Najpierw o tym, że jak powstaje książka; że mogą być jej różne wersje, w tym ilustracji i okładek. Pokazałem kilka pierwszych szkiców okładek, które samodzielnie stworzyłem w programie graficznym. Okazało się, że wersja z symbolem głowy lisa bardzo się spodobała (Antek powiedział nawet, że chce taki plakat do pokoju).
Następnie pokazaliśmy slajdy z głównymi bohaterami: Antoniusem, Kitsune i Huginem. Pokazałem źródła inspiracji i opowiedziałem krótko, skąd wziąłem pomysły. O tym, że kitsune to po japońsku lis i słowo to oznacza w większości przyjazne duchy, które pomagały ludziom*. A także o tym, że Hugin pochodzi z mitologii nordyckiej- jest jednym z ptaków boga Odyna, a jego imię oznacza myśl. 
Kolejnym elementem było pokazanie niektórych postaci i przeciwników Antoniusa. Wspomnieliśmy o tym, jak Antoś wymyślił niektóre z imion postaci i sam dopowiadał niektóre szczegóły. Tak jak się domyślałem kotka Migga wywołała zachwyt i uśmiech, a paskudne, szczurowate hoboldy reakcje w stylu: „ale brzydale”, albo „fuuj”.
Opowiadanie
Po prezentacji postaci przyszedł czas na quiz. Przyznam, że nie sądziłem, że dzieci będą tak uważnie słuchały, o co prosiłem na starcie spotkania. Z pięcioma pytaniami uwinęliśmy się błyskawicznie. A z odpowiedzi powstało hasło: „CZYTAM”, do którego dodałem „BO LUBIĘ”.
W tym momencie musieliśmy odsłonić okna i wspólnie z Antkiem odczytaliśmy opowiadanie „Jaskinia norloków”. Ja chciałem tylko fragment, ale synek uparł się by była całość. W połowie widziałem, że część dzieciaków delikatnie ziewa… Musiałem więc zmienić intonację i przyspieszyć tempo, szczególnie, jak zaczął się pościg za Antoniusem. Antek odczytywał fragmenty mówione przez głównego bohatera. Dzieciaki, w większości, słuchały bardzo uważnie.

Kolorowanie
Na koniec, w nagrodę za odgadnięcie hasła rozdaliśmy wszystkim zakładki do książki i ilustracje głównych bohaterów do kolorowania. Trzeba pamiętać, że pierwszoklasiści naprawdę uwielbiają kolorować.

Antek miał jednak rację, wszyscy rzucili się na „liska”. Dzieciaki zaczęły korzystać z kredek i flamastrów, a potem przypinały swoje dzieła do tablicy.
Na koniec zostało nam tylko zrobić pamiątkowe zdjęcie i moje pierwsze „spotkanie autorskie” 😉 dobiegło końca.

To było budujące doświadczenie. Poczułem się jak przed laty, gdy odbywałem swoją pierwszą praktykę nauczycielską w szkole. Dziwne uczucie. Jestem już w innym miejscu, ale czasem warto zmienić kontekst, zwłaszcza kiedy mogę się zaangażować w pracę z synem i widzę jego uśmiech.
Tata
*występują też w wersji niebezpiecznej wersji, często kuszącej nieuważnych, ale pominąłem ten fakt z uwagi na wiek mojej publiczności.

