
Kiedy dowiedzieliśmy się, że ADHD dotyczy naszego syna, zaczęłam szukać w internecie informacji, czym się tak właściwie objawia. Dobrze znaliśmy wachlarz zachowań syna, ale zostaliśmy uprzedzeni przez psychiatrę dziecięcą, że symptomy mogą ewoluować, zanikać i być zamieniane na zupełnie inne. Natrafiłam więc na informację, która powtarzała się w wielu artykułach systematyzujących wiedzę na ten temat. W każdym z nich pojawiała się definicja, że ADHD to skrót anglojęzycznego terminu Attention Deficit Hyperactivity Disorder, który oznacza zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Moim zdaniem bardzo ważne jest położenie nacisku na stwierdzenie “z deficytem uwagi”, ponieważ obiegowa opinia laików o ADHD jest taka, że są to dzieci wyłącznie nad wyraz agresywne. A nie jest to cała prawda i bywa krzywdzącym uproszczeniem. Objawy obejmują bowiem 3 zasadnicze obszary.
Po pierwsze faktycznie NADMIERNA RUCHLIWOŚĆ
U nas również tak było i jest. W wieku niemowlęcym to tylko uroczy biegający wszędzie malec. Szybko chodził, ba, wręcz biegał, każda ścianka wspinaczkowa w parku była jego i żadne kilometry nie były w stanie go zmęczyć. Nic, tylko się cieszyć. Być może będzie sportowcem, myśleliśmy, a na pewno bardzo aktywnym jegomościem. Kiedy miał 3 lata szwagierka wspomniała o zajęciach sportowych dla takich małych dzieci, które odbywały się niedaleko naszego domu. Same plusy. Z różnych form aktywności na pierwszy ogień poszła piłka nożna. Tam po kilku zajęciach, z wielkim oddaniem robiąc ente kółko wokół sali gimnastycznej zyskał przydomek “Torpeda”. Z uśmiechem przyjęliśmy pieszczotliwe określenie. Z każdym kolejnym zajęciem synek jednak nie widział sensu w robieniu ćwiczeń na komendę i precyzyjnym prowadzeniu piłki przy nodze;) Skoro jego entuzjazm głównego bohatera osłabł, stwierdziliśmy, że przymus nie jest najlepszą metodą przekonywania. Wypisaliśmy go.

Kiedy poszedł do przedszkola, panie opiekunki dziwiły się i niepokoiły, że biegał od jedno końca sali do drugiego. Wielokrotnie dochodziło więc do wzajemnego niezrozumienia potrzeb i “krzesełko przemyśleń” miało skłonić synka do zmiany zachowania. Teoretycznie zaburzał rytm dnia innym, a praktycznie zastopowany, musiał sobie to zrekompensować w inny sposób. Np. krzycząc, gadając, czy wydziczając się po przedszkolu w domu, czy na podwórku. W miarę upływu czasu, pracy naszej i pań nad sposobem postępowania, udało się nam wypracować kompromis w postaci większego ruchu w przedszkolu i dodatkowej jego porcji w domu. Wspólne wysiłki przyniosły efekt. Muszę jednak w tej sytuacji podkreślić, że każdy bezruch (np. podczas choroby), czy dzień bez wysiłku fizycznego lub lockdown sprawia, że trzeba na nowo definiować nasz sposób postępowania, bo systematyczność w ADHD to słowo klucz. O formach aktywności, które sprawdziły się u nas w ostatnim czasie, przeczytasz w innym moim wpisie.
Po drugie NADMIERNA IMPULSYWNOŚĆ
Kto ma dziecko ze zdiagnozowanym ADHD ten doskonale wie, o czym piszę. To ten aspekt zaburzenia, z którym nam najtrudniej jest pracować, a czasem nawet walczyć. Kiedy dziecko jest jedynakiem i instynktownie godzimy się na wiele rzeczy, jest ok. Kiedy pojawia się lub jest rodzeństwo, wtedy naturalnie siły i uwaga rodziców rozkładają się na liczbę pociech, a tym samym zasady bywają nienaginalne, prośby stanowcze, a opiekunowie nieodwołalnie konsekwentni. Wtedy zaczyna się mały problem. U nas w wieku 4,5 roku synka, na świecie pojawiła się córeczka. Zazdrość o nowego członka rodziny była naturalna i przygotowywaliśmy się na to, na długo przez narodzinami. Jednak nasze rozmowy, tłumaczenia, na początku okazały się bezskuteczne. Absorbowanie sobą, czasem nawet agresja stały się stałym elementem w repertuarze zachowań naszego przedszkolaka. Z czasem się to uspokoiło. Ale bywało naprawdę ciężko. Dziś impulsywność syna przejawia się głównie w nieumiejętności przegrywania podczas rywalizacji, źle również znosi odmowę podania, kupienia, czy zrobienia czegoś po jego myśli. Choć praktycznie za każdym razem staramy się wznieść na wyżyny naszej cierpliwości, zdarzało się nam pokrzyczeć wzajemnie, popłakać. Czasem sobie myślę, że mamy naprawdę wyrozumiałych sąsiadów, albo mieliśmy solidnego budowniczego ścian i stropów, bo jeszcze nikt nie zwrócił nam uwagi na hałas. Nadmierna impulsywność to równie często bolesne, głównie psychicznie, rękoczyny w wykonaniu naszego syna. Gdy nie przyjmuje już żadnego tłumaczenia, zdarza się, że rzuca się z pięściami, kopie w jakiś przedmiot energicznie. Parę razy dosłownie zniszczył mnie incydent przeraźliwego, wręcz histerycznego krzyku, wycia, z powodu jakiegoś małego niepowodzenia. Było to przerażające doświadczenie, bo tylko mocne, wręcz bolesne przytulenie i w kółko powtarzane “cicho” było w stanie zatrzymać to błędne koło. Wychowawczyni z przedszkola parę razy zwróciła nam uwagę, że syn wymyślał na poczekaniu drastyczne historie z rzekomym swoim lub innych dzieci udziałem, których używał do przestraszenia lub kiedy brakowało mu argumentów w utarczkach słownych. Niejednokrotnie używał również słów uważanych za nieładne w jego wieku (np. dupa, kupa, pierdzenie), a także stwierdzeń typu “zabiję się”.

Trzecim bardzo ważnym symptomem jest DEFICYT UWAGI.
W przypadku dzieci z ADHD to właśnie problemy z koncentracją, brak możliwości skutecznego skupienia się na jednej czynności mogą być języczkiem u wagi podczas diagnozy tego typu zaburzeń. Piekielnie inteligentny, ciekawy świata dzieciak, który wcześnie chodził, mówił i uwielbia towarzystwo innych dzieci, ma widoczne problemy ze skupieniem. Oto nasz syn. Nie jest niegrzeczny. Myślisz sobie- każda mama tak mówi. Ale u nas to faktycznie dziesiątki przegadanych godzin, ogromny wysiłek w tłumaczeniu każdej sytuacji i niezostawianie malca bez odpowiedzi. To wiedzieliśmy, a jednak on wciąż się “zawieszał”, czasami odlatywał myślami w otchłań. Nie bez powodu o dzieciach z ADHD mówi się Dyzio Marzyciel 🙂

Z bajki, w której melodię słów się wsłuchiwał, nie potrafił czasem powtórzyć zdania, czy wyjaśnić, o czym była. Deficyt uwagi w pełnej krasie, proszę Państwa. W przedszkolu Panie wielokrotnie podkreślały inteligencję syna, ale na pochwałach nam nie zależało, bo tego byliśmy pewni. Dochodziły do nas informacje, że nie zrobił jakiegoś zadania, czy nie wykonał polecenia, bo nie słuchał. Albo słuchał, ale nie słyszał. Bardzo łatwo również rozprasza się w warunkach domowych. Dźwięk telewizora, rozmowa, czy światło, potrafi go skutecznie oderwać od pierwotnej czynności. Dziś trenujemy to skupienie uwagi, przed nami, za niecały rok szkoła podstawowa, więc taki trening na pewno mu się przyda. W innym artykule opiszę z detalami, jak pracujemy nad tą konkretną bolączką;) Wspomnę tylko, że jedyną formą dźwiękowego przekazu, który go nie dekoncentruje, jest audiobook, który każe się skupić, bo tylko tak można dowiedzieć się, co się wydarzyło u jego ulubionego bohatera.
I tak to krótka lista symptomów przeobraziła się w konkretną opowieść o spektrum objawów z podręcznikowej definicji ADHD. U nas dodatkowo przypałętały się zaburzenia integracji sensorycznej i obniżone napięcie mięśniowe, które to kwestię pozwolę sobie przedstawić Ci w innym miejscu:)
